Case study Raporty

Protest zapisany w danych – astroturfing czy spontaniczna obrona demokracji?

  • 3117
  • 211

W ostatni weekend w Polsce przetoczyła się kolejna fala protestów społecznych w obronie niezależności sądów. Od Zakopanego, aż po Hel ludzie wychodzą na ulicę pokazywać swoje niezadowolenie z podejmowanych decyzji przez polityków obozu rządzącego. W ruch ruszyły TV, wyszukiwarka google, social media, maile i telefony, ludzie wykorzystując nowoczesne kanały komunikacji zaczęli obserwować i tworzyć treść. Czujność branżowa nakazała mi sprawdzić, czy działania w sieci nie są inspiracją i zwykłą dezinformacją, stosowaną przez rządzących jak również kogoś, komu może zależeć na eskalacji konfliktu. W niniejszym materiale postaram się chłodnym okiem analityka przedstawić:

  • Jak rośnie zainteresowanie dotyczące protestu?

  • Czy spontaniczna obrona wolnych sądów może być inspirowana i co to jest #astroturfing?

  • Portret protestujących

  • Kto może na tym zyskać?

Ad 1: Zainteresowanie wg wyszukiwarki Google i w Social Media.

Podobnie jak to ma miejsce przy realizacji kampanii efektywnościowych, przygotowując się do kampanii analizujemy zachowania odbiorców. W tym przypadku w Google poszukaliśmy natężenia wyszukiwań 3 słów kluczowych, którymi posługują się protestujący, a były to: „Protesty” , „Demokracja”, „Konstytucja”. Ostatnie 30 dni przyniosło znaczne nasilenie trendu i zwiększanie się popytu na te informacje w mediach. Do badania wykorzystałem narzędzie Google Trends.

Szczególnie zainteresowanie dotyczące protestów oraz zagadnień samego protestu przybiera na sile w dużych miastach, co oznacza, że w przyszłości przedstawiciele PIS mogą mieć poważne kłopoty szczególnie u przedstawicieli młodszej nacji. Ostatnie dni protestów w miastach dało nową grupę wyborców dla sił opozycji dla których #PiS obecnie nie ma żadnej propozycji. Nowi wyborcy są młodzi (nawet 15, 16 lat), sieć traktują jak swój drugi dom (głownie Facebook), są mini influencerami w swoich środowiskach i potrafią wpływać na innych.

Sprawdziłem, też zainteresowanie hasłami którymi posługują się protestujący: „3xweto” oraz „łańcuch światła” i hasło głoszone przez oficjalną opozycje „PolandDefendDemocracy”, które w kraju przechodzi bez echa.

 

Natomiast sprawdzając sentyment i ilość wzmianek w social media wykorzystałem do analizy narzędzie Senitone. Ostatnie 30 dni przyniosło wzrost dynamiki zainteresowania tematami protestów, demokracji i konstytucji o ponad 50%. Szczególnie ilość i intensywność publikacji na FB przyrosła na sile. Należy też zwrócić uwagę na ilość wzmianek negatywnych. Wszystko to sprowadza się do podsumowania – w internetach wrze! A to akurat jest okoliczność ułatwiająca potencjalne wykorzystanie nastrojów do własnej rozgrywki każdej ze stron walczących o naszą uwagę.

Sprawdziłem, też skąd pochodzą wzmianki w Social Media i czy osoby, które wzmiankują są prawdziwe czy też nie i oto co udało mi się odnaleźć:

  • 27% kont wzmiankujących pochodzi spoza Polski
  • 75% kont wzmiankujących jest aktywnych (publikuj posty minimum raz w miesiącu)
  • 21% profili wzmiankujących nie ma powiązań z profilami na terenie PL, a mimo to używa polskiego języka!
  • Maksymalnie 2 razy dokonały tego konkretnego wpisu na ternie Polski
  • Profile nie są ze sobą w żaden sposób powiązanie siecią znajomych w Polsce.

Ciekawe jest to, że jak próbowałem sprawdzać konta, to moja przeglądarka nie mogła odnaleźć konta. Na 10 prób sześciokrotnie nie udało mi się wejść na profil, a jak wchodziłem na link profilu, który prostował „Precz z Kaczorem” to dostałem info, że profil nie istnieje. Przykład poniżej.

Cała ta sytuacja każe nam uważać na to co czytamy i jaką informacją dzielimy się z innymi użytkownikami, gdyż na naszym rodzimym podwórku pojawia się nieznany gracz, który nowymi komentarzami może podsycać konflikt lub zmieniać jego przebieg. Trudno zidentyfikować jego tożsamość, ale jedno jest pewne trzeba mieć się na baczności.

Ad.2 Spontaniczność inspirowana czyli astroturfing

W ostatnich 24 h w mainstreamie pojawiło się duże zainteresowanie internautów pojęciem astroturfing. W wikipedia.org czytamy cytuję astroturf marketing – anglojęzyczny eufemizm służący do nazwania pozornie spontanicznych, obywatelskich organizacji czy inicjatyw podejmowanych w celu wyrażenia poparcia lub sprzeciwu dla idei, polityka, usługi, produktu czy wydarzenia. Kampania tego typu ma sprawiać wrażenie niezależnej reakcji społecznej, podczas gdy rzeczywista tożsamość jej inicjatora i jego intencje pozostają ukryte. Astroturf marketing nazywany jest czasami green marketingiem[1].” więcej na https://pl.wikipedia.org/wiki/Astroturfing

Jest to świeże pojęcie w polskiej przestrzeni internetowej. W zasadzie zarezerwowane do wąskiego grona specjalistów, ale w tym wypadku warte podkreślenia, tym bardziej, że mając coraz większy i lepszy dostęp do informacji, możemy łatwiej paradoksalnie ulegać manipulacjom ze strony osób promujących własne prawdy na określony temat. Poniżej wzrost interesowania tą techniką.

Warto również posłuchać ciekawego wystąpienia Sharyl Attkisson na TED opisującej jak ta technika działa w przypadku reklamy – wystąpienie zostało zatytułowane – „Astroturf i Manipulacja Medialna„. Pewnie zadacie pytanie, czemu takie wystąpienia miałby być inspirowane, po co komu wyjścia niezadowolonych ludzi? Powodów może być kilka:

  • Destabilizacja obecnego porządku na scenie politycznej przez nowego gracza, także z zagranicznych
  • Ukrycie przez rządzących ważnych projektów – scenariuszów protestów sprzyja prawdziwemu celowi
  • Odzyskanie wpływów przez opozycję
  • Sprzedaż! – np. wytworzono popyt na zakup wkładów do zniczy!

Niech najlepszym przykładem inspirowania będzie hasło „3xweto” które wykorzystują politycy platformy obywatelskiej i którzy to na tweeterze chętnie się nim dzielą. Oto poniżej analiza:

Wykres jasno pokazuje, że ta wzmianka żyje głównie dzięki retweetom! Wniosek stąd jest następujący – intensywność retweetów może budować obraz rzeczywistości, sugerując, iż jest to znacznie większa akcja. Prawda natomiast jest taka, że oryginalne wpisy stanowią tylko 20% treści oznaczonej tym hashtagiem.

Wykres pochodzi z serwisu https://twitter.com/SocialowaSowa

A oto tweetujący ten hash

Ad3. Portret protestujących

Po pierwsze każdy Wasz tweet, każdy wpis w social media i każde zdjęcie można zapisać i skatalogować. Nie ma złudzeń, że dane z dzisiejszych demonstracji udostępniane przez media i samych uczestników są sprawdzane. Podobnie jak w marketing automation można przecież przypisać scoring aktywności, ale nie zakupowej tylko tym razem publicznej. A jeśli jeszcze dołożymy do tego wagę to powstanie już całkiem ciekawa analiza na temat prawdopodobieństwa „poziomu bycia niebezpiecznym” dla potencjalnej władzy. Na ten fakt zwrócił uwagę jeden z animatorów protestów z Poznania – Franciszek Sterczewski publikując już w styczniu tego roku post na swoim instagramie  „Kto rozpoznaje te osoby”:

KTO ROZPOZNAJE TE OSOBY?

Post udostępniony przez Franciszek Sterczewski (@franciszek_sterczewski)

Niezależnie od możliwości identyfikacji, każdego z nas w social media, Pan Franciszek pokazał, że można spontanicznie wyprowadzić osoby na ulicę, co więcej nie umożliwiając im zabrania głosu. Zatem pojawia się pytanie, kim są protestujący? Z naszych wewnętrznych analiz demografia  wygląda następująco:

  • 83% to osoby z dużych miast
  • 60% to osoby do 35 roku życia – co ciekawe ponad 15% z nich nie ukończyło jeszcze 18. roku życia.
  • 61% stanowią mężczyźni o poglądach liberalnych z wykształceniem co-najmniej średnim (wzięliśmy pod uwagę ukończenie gimnazjum)
  • 90,5% stanowią osoby czynne zawodowo
  • 72% pracuje w sektorze MŚP lub prowadzi własną działalność gospodarczą

Wyniki udało mi się zebrać poprzez ankietę jaką przeprowadziłem poprzez Instytut DBMS w ostatni weekend na grupie 10 000 osób. W kampanii mailingowej osiągnąłem OR na poziomie 73%, gdzie odpowiedzi udzieliło mi 28% odbiorców już w samych ankietach!! – Cieszę się, bo był to zwykły cold mailing z pięcioma zamkniętymi pytaniami na temat słuszności protestu i liderów opinii.

To co przebija się w badaniu na pierwszy plan to przede wszystkim brak zaufania do polityki oraz osób będącymi formalnymi leadarami. Ufamy natomiast opiniom znajomych, a także coraz częściej autorytetom publikujących w Internecie, którzy przedstawiają podobny do naszego punkt widzenia na rzeczywistość. Dla respondentów liczą się obywatelskie postawy, bez hejtu w stylu „Precz z kaczyzmem„, co ma odzwierciedlenie w prawdziwych i autentycznych wpisach.

Ad4: Kto zyska na obecnym proteście?

Niezależnie od sympatii, na proteście zyskują na razie obie największe partie – Prawo i Sprawiedliwość oraz Platforma Obywatelska. Jednakże w ostatnich 7 dniach najwięcej fanów zyskała Platforma Obywatelska, co może być wynikiem intensywnie prowadzonej kampanii w social media.

Wykres pochodzi z serwisu http://politykawsieci.pl

Na dziś nie znam dalszych losów protestu, ale wiem jedno w dużych miastach już wygrali młodzi autentyczni ludzie mówiąc NIE – otwarcie i spokojnie. Ale wszyscy musimy zdać sobie sprawę, iż obecnie łatwiej niż kiedykolwiek przedtem manipulować i wpływać na decyzje tysięcy odbiorców, którzy jednocześnie są przecież wyborcami. Chciałbym tym wpisem zwrócić uwagę, że w wojnie bez wystrzałów prawdziwy wygrany nie musi się wcale ujawniać i niekoniecznie musi pochodzić z wewnątrz naszego kraju. Bądźcie czujni…

Źródła:

  • Instytut DbMS – https://instytutdbms.pl/
  • Polityka w Sieci – http://politykawsieci.pl/
  • https://twitter.com/SocialowaSowa
  • Narzędzie www.sentione.pl

 

Podobne wpisy

Przejdź do góry